Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 28 lutego 2013

[Szukam dziecka...]

Idę rzeką Wel. Szukam dziecka, które zgubiłem. Trawy o duszy listopadowej... i jeszcze coś we mnie umarło, tylko nie wiem co. Patrzę w dół, na niebo nieśmiało. Z bogami nie rozmawiam, za rzęsy ich nie szarpię. Kogoś modyfikuje, oszpecam, analizuje do tego stopnia, bu móc go od siebie odsunąć i być sam. Stan ukojenia osiągam nieporównywany do nikogo, a matki niezaspokojenia spłaszczam do wysokości krowiego placka od którego się dystansuje, a on usycha, a w nim tyle uśmiechniętych twarzy, słów dwuznacznych i sekcje zwłok. Patrzę na niebo nieśmiało i czekam na dziecko.

14.10.2012 r.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz